Wydawać by się mogło, że filozofia „slow life” mnie nie dotyczy. Zawsze działam szybko, jestem w ciągłych rozjazdach, rzadko bywam w domu i ciągle brakuje mi czasu. Jednak ostatnio zaczytałam się w tej tematyce i stwierdziłam, że nie tylko jest mi ona coraz bliższa, ale także, że idealnie łączy się z marketingiem sieciowym.

Zawsze chciałam robić w życiu takie rzeczy, które oprócz pieniędzy dadzą mi satysfakcję. Chciałam mieć pracę, dającą wolność wyboru: co, kiedy, z kim i jak długo będę robić. Udało się! Od wielu lat realizuję się w pracy z ludźmi i to co robię, sprawia mi wiele radości. Właściwie od początku wiedziałam, że praca w marketingu sieciowym wiąże się ze stylem życia, jaki chciałam prowadzić.

Nie wyobrażałam sobie pracy na etacie, 8 godzin za biurkiem, wykonując codziennie te same czynności. Potrzebowałam pracy dynamicznej, która będzie stawiać przede mną nowe wyzwania. I owszem, udało mi się to, co sobie zaplanowałam. Jednak nie obyło się bez upadków. Jednym z nich był błąd, który kiedyś popełniłam.

Stawiałam sobie ambitne cele i podejmowałam wiele różnych działań, by je zrealizować.

Po kolei zdobywałam kolejne tytuły w planie marketingowym, odniosłam wiele sukcesów, ale po drodze przeżyłam również dużo porażek. Przez ostatnie lata wiele się nauczyłam o sobie, ludziach wokół mnie, o życiu… Każdego dnia dostawałam cenne lekcje. Jednak jak wielu z nas nie zawsze potrafiłam z nich korzystać i popełniałam te same błędy.

W obecnych czasach żyjemy szybko, spieszymy się i cały czas działamy na maksymalnych obrotach. Po co? Żeby ze wszystkim zdążyć. Przez cały czas czujemy przymus pośpiechu, bo wciąż jest tyle spraw do zrobienia. Jednak ten pośpiech, a tym samym stres odbiera nam całą radość z życia. Wstajemy zmęczeni z głową pełną „dzisiaj muszę zrobić…” i kładziemy się z myślą „a jutro muszę…”

A przecież można inaczej. Wszystko można zaplanować, ustalić priorytety i dać sobie chwilę wytchnienia. To, że zwolnimy tempo nie oznacza, że będziemy dłużej pracować. Wręcz przeciwnie-sprawi to, że nasze działania będą bardziej efektywne. Kiedy potrafimy się cieszyć z każdej chwili, nastawienie do ludzi i to, co dzieje się wokół nas zmienia się na pozytywne. Wiem z własnego doświadczenia, że prawo przyciągania działa. I tylko od nas zależy, jak je wykorzystamy. Przyciągamy do siebie ludzi, zdarzenia o których myślimy. Pozytywne myśli przyciągają pozytywne sytuacje a negatywne negatywne.

Przyznaję, że sama miałam taki okres, że goniłam za wszystkim, by tylko zrealizować swoje cele, poświęcając tym samym życie prywatne. Zawsze miałam coś do zrobienia, nowe pomysły, projekty które chciałam wdrożyć. Jeśli udało mi się zrealizować cel, do którego tak dążyłam, natychmiast wyznaczałam kolejny. Cieszyłam się przez chwilę i już myślałam o kolejnych działaniach, które muszę podjąć. Mój wypełniony kalendarz nie był czymś złym, bo wiem, że nie osiągnęłabym tego wszystkiego bez konsekwentnej pracy.

W momencie kiedy stawiamy sobie ambitne cele, to aby je zrealizować, musimy być konsekwentni. Musimy nastawić się na pracę, która może potrwać nawet kilka lat. W moim przypadku było to 5 lat, podczas których bardzo aktywnie pracowałam na swoją niezależność finansową. Oczywiście jest to bardzo indywidualne, bo trzeba wziąć pod uwagę, co dla nas będzie oznaczała niezależność i od tego, czym się zajmujemy na co dzień.

Błąd, do którego się przyznaję i na który chciałam zwrócić uwagę to to, że podczas tej całej gonitwy nie potrafiłam cieszyć się chwilą. Każdy sukces powinnam celebrować, cieszyć się z nim a ja byłam w ciągłym biegu. W pogoni za sukcesem zapomniałam, że trzeba po prostu żyć.

Zmęczyło mnie to szybkie tempo i teraz podchodzę do pracy inaczej. Dalej realizuję cele, które sobie wyznaczam, mam nowe pomysły, które sukcesywnie wdrażam w życie. Jednak wyznaję zasadę: mniej stresu, więcej radości.

Tę zmianę zapoczątkowały moje podróże kulinarne. Odkryłam nowy trend na świecie- restauracje typu „slow”, do których chętnie zaglądam po chwilę relaksu. Jednak nie tylko wakacje, które staram się robić sobie kilka razy do roku, pozwalają mi zwolnić tempo.

Myślę, że moje doświadczenie i przeżycia sprawiły, że patrzę na świat trochę inaczej…

Dążenie do osiągnięcia sukcesu jest czymś fantastycznym i każdego zachęcam do tego, by wyznaczał cele, które poprawią jego jakość życia. Zwracam jednak uwagę na to, by czerpać z tego, co spotkamy podczas całej drogi do celu.

Tempo życia, które dziś prowadzimy bardzo często sprawia, że jesteśmy niewolnikami czasu. Gdy dzwoni budzik, patrzymy na zegarek i biegiem do łazienki, by zdążyć ze wszystkim. Wychodzimy z domu bez śniadania lub z kanapką w ręku. Zjadamy obiad przeglądając pocztę, by wykorzystać chwilę. Często źle się odżywiamy, bo wszystko robimy w pośpiechu, nie przywiązując wagi do posiłków, byle tylko zagłuszyć głód.

A kiedy wreszcie znajdujemy chwilę dla siebie, nie potrafimy się tym czasem cieszyć.

Będąc w restauracji płacimy właściwie zaraz po zamówieniu, podczas posiłku rozmawiamy przez telefon, sprawdzamy pocztę, przeglądamy konto na FB. Z kina wychodzimy wcześniej, by zdążyć przed tłumem, z koncertu wcześniej, by zdążyć przed korkami, wyjeżdżamy na wakacje z laptopem i tak w kółko…

Zwolnijmy! Cieszmy się chwilą, znajdźmy czas dla siebie, znajdźmy czas dla swoich przyjaciół. Posiłki spożywajmy w spokoju, czas na sen przeznaczajmy na sen, nie na nadrabiane zaległości.

Filozofia slow life, czyli ZWALNIAMY TEMPO:

  • Znajdujemy czas dla siebie, dla naszej rodziny.
  • Przed porannym wyjściem z łóżka przytulamy partnera i myślimy o tym, co nas danego dnia czeka.
  • Zawsze jemy śniadanie. Myślimy o posiłkach, staramy się jeść zdrowo, regularnie i o tych samych godzinach- jedząc pozwalamy sobie na chwilę relaksu, niemyślenia o niczym, delektujemy się smakami. Kiedy jemy z rodziną, to przy ładnie nakrytym stole.
  • Pozwalamy sobie na nudę, znajdujemy chwilę w ciągu dnia, żeby nic nie robić. Pogapić się w okno, pomarzyć, pomyśleć.
  • Zakupy robimy w osiedlowym sklepie, w którym jest czas, żeby porozmawiać ze znajomą sklepikarką, nie pędzimy do bezosobowych supermarketów.
  • Nie patrzymy co chwilę na zegarek, skupiamy się na czynności, którą robimy w danej chwili.

Ciesz się życiem!