W ostatnich miesiącach moja aktywność zawodowa, czyli działalność w marketingu sieciowym została dość mocno zaniedbana. Wszystkie działania skierowane były w stronę mojego projektu, którym jest Czerwona Szpilka, a zatem świat krążył  m.in. wokół konferencji rozwojowych dla kobiet. Mogłam sobie na to pozwolić, ponieważ na tym polega jeden z uroków biznesu w branży sprzedaży bezpośredniej – nawet jeśli zwolnisz tempo – Twój biznes nadal będzie przynosił Ci korzyści. Oczywiście, jeśli wprowadzisz go na odpowiedni poziom. Postanowiłam jednak wrócić do tematu i opowiedzieć Wam o nim kilka słów.

Jak wyglądały moje początki w branży sprzedaży bezpośredniej?

Z branżą zetknęłam się po raz pierwszy w 2002 roku z potrzeby zarobienia dodatkowych pieniędzy. Nie miałam wtedy świadomości, jakie możliwości kryją się  za katalogiem, produktami i planem marketingowym. Gdy powiedziano mi, że mogę zostać „Dyrektorem sprzedaży” – nie uwierzyłam! Jak to „Dyrektorem”? Bez wykształcenia (byłam w 3 klasie liceum), doświadczenia, znajomości? Myślałam, że to niemożliwe. Przecież, gdyby to była prawda, to ludzie nie narzekaliby na brak pracy i kiepskie wynagrodzenie… Dziś wiem, że w mojej głowie działały wówczas stereotypy. Wiem też, że choć firmy z branży sprzedaży bezpośredniej działają na polskim rynku od ponad 25 lat, to dziś nadal ludzie myślą o nich właśnie w taki sposób. Na szczęście nie pozwoliłam, aby o moim życiu zadecydował stereotyp. Podjęłam decyzję – postanowiłam, że spróbuję swoich sił, zobaczę jak to wszystko działa, a dopiero później będę się wypowiadać na ten temat.

I tak też się stało. Dyrektorem zostałam zanim rozpoczęłam studia. Kiedy zdecydowałam się na współpracę z Betterware (w 2007 roku) wiedziałam, że to jest moje miejsce i od początku traktowałam swoją działalność w firmie jak biznes. Wykorzystałam w 100% szansę, która pojawiła się na mojej drodze. Oznaczało to, że pracowałam na pełen etat po 8, 10 a nawet 12 godzin dziennie, by osiągnąć zamierzone cele.  Przeszłam przez wszystkie szczeble planu marketingowego, osiągając wolność i niezależność finansową.

Ostatnio opowiadałam o tym również na żywo na profilu Czerwonej Szpilki. Zapraszam Cię do wysłuchania.

Twoje nastawienie jest kluczowe, by osiągnąć sukces

Dlaczego o tym piszę? Chcę zwrócić  Twoją uwagę na nastawienie – Twoje nastawienie do działalności w tym sektorze. Możesz potraktować MLM jak zabawę, dodatkowe zajęcie, czy po prostu możliwość kupowanie produktów po niższych cenach (to wspaniała korzyść dla ludzi, którzy chcą używać dobrych produktów w rozsądnych cenach przy oszczędności czasu – który dziś jest dla nas niezwykle cenny). Możesz jednak podejść do tego na poważnie, czyli z nastawieniem na możliwości.

Moment, w którym z pełną świadomością zdecydujesz się na działalność w marketingu sieciowym może zaważyć na całym Twoim życiu.

Możesz traktować swoją pracę w MLM jako dodatkowe źródło dochodu (co oczywiście również ma swoje dobre strony), jednak dopiero kiedy podejmiesz decyzję, że chcesz tutaj zrobić biznes, potraktujesz to jak biznes i  każdego dnia wykonasz określone działania – dopiero wtedy osiągasz sukces.

Czy warto podjąć współpracę?

Jeśli zastanawiasz się nad podjęciem współpracy właśnie w sektorze marketingu sieciowego, a osoby, które chcą Cię zaprosić do firmy, w której działają mówią, że „tak naprawdę nic nie będziesz musiał robić”, „ten biznes praktycznie sam się kręci wystarczy, że …”, „nic nie musisz…” – to wiedz, że to kłamstwo.

Masz swój rozum i widzisz, jaka jest rzeczywistość.  Pieniądze nie rosną na drzewach czy spadają razem z deszczem.  

Twoje finanse zależeć będą od tego, jak poważnie potraktujesz siebie i swoją pracę.

MLM to branża jak każda inna – jeśli chcesz zarabiać, musisz podjąć określone działania i wykonywać je konsekwentnie. Samo się nic nie zrobi i musisz mieć tego świadomość.

Zaletą a jednocześnie wadą tego systemu jest to, że tutaj jesteś sterem, żeglarzem i okrętem, czyli Ty decydujesz, ile czasu poświęcasz na pracę. Ty decydujesz, z kim będziesz współpracować i jakie działania będziesz podejmować. Oczywiście jest „sponsor”, czyli osoba, która zaprosiła Cię do tego biznesu, są Liderzy w strukturze  „up-line”, czyli w górnej linii, którzy są zainteresowani Twoim sukcesem. Jednak największy wpływ na swój sukces masz właśnie TY.

Tak, TY! I zapamiętaj to dobrze. To, co dziś masz lub to, czego jeszcze nie masz, to Twoja zasługa. I co dziś zamierzasz z tym zrobić?