Żyję bardzo intensywnie. Mój kalendarz pęka w szwach, a swoje działania i spotkania mam ustalone na kilka miesięcy do przodu. W swoim harmonogramie uwzględniam również szkolenia i konferencje – nie tylko te, które sama organizuję. Biorę udział w szkoleniach, które podniosą moje kompetencje, dzięki którym będę mogła być bliżej swoich celów. Na całej liście moich zadań nie mogłoby jednak zabraknąć czytania książek – jest to zajęcie, które uwielbiam i bardzo chciałabym znajdować na nie więcej czasu. Są jednak takie lektury, przy których czas dosłownie znika. I taką książką jest „Uczulona na wino” Izabeli Jagosz.

Spoglądając na swoją domową biblioteczkę, widzę mnóstwo książek biznesowych. Podchodzę do swojego biznesu na poważnie, dlatego poświęcam dużo czasu na samodoskonalenie w tym zakresie.  Mam jednak chwile, kiedy po prostu chcę przenieść się do innego świata – tutaj „Uczulona na wino” była doskonałym wyborem. Już od pierwszych zdań książka mnie dosłownie pochłonęła. Z każdą kolejną stroną narastała moja ciekawość… Zastanawiałam się „co będzie dalej?”.

Autorkę książki dziś znam osobiście, jednak kiedy czytałam jej książkę po raz pierwszy Iza była dla mnie zupełnie obcą osobą. „Uczuloną” przeczytałam w mgnieniu oka i już wtedy wiedziałam, że chciałabym stworzyć razem z nią drugie wydanie tej powieści. Dziś jestem dumna, że nowe wydanie książki powstało dzięki mojemu wydawnictwu Czerwona Szpilka.  Ale wracając do fabuły – historia, która została w niej zawarta mocno zapadła mi w pamięci i skłoniła do refleksji nad relacjami międzyludzkimi, nad budowaniem kobiecej niezależności.

Wydawnictwo Czerwona Szpilka
fot. Tomasz Raczek

Historia głównej bohaterki przypomniała mi o tym, jak ważna jest właśnie ta niezależność. Dla mnie stało się to całkowicie naturalne, ponieważ buduję ją od dawna. Wiem jednak, że mnóstwo kobiet dobrowolnie staje się zależna wobec innych ludzi, nie bierze odpowiedzialności za własne życie i w głębi duszy bardzo z tego powodu cierpi. W moim rodzinnym domu sytuacja wyglądała podobnie. Pochodzę z rodziny, gdzie nie stawiało się na sukces i przedsiębiorczość. Gdy mama straciła pracę, stała się całkowicie zależna od taty. Kiedy obserwowałam całą tę sytuację wiedziałam, że nie chcę, aby moje życie również tak wyglądało. Wzięłam swoje życie w swoje ręce, zaczęłam wyznaczać sobie cele i odważnie je realizować.

Magdalena Szewczuk
fot. Tomasz Raczek

Dlatego w pewnym stopniu czuję więź między mną a bohaterką „Uczulonej na wino”. Iga jest kobietą, której życie w jednej chwili odwraca się do góry nogami. Ma dwie możliwości – albo załamać się, albo spojrzeć wyzwaniu prosto w oczy i zrobić wszystko, by żyć na własnych warunkach. Historia Igi robi na mnie piorunujące wrażenie, a historie, które wydarzały się w jej życiu często szokowały.

Uważam, że „Uczulona na wino” jest lekturą obowiązkową dla wszystkich kobiet. Bez względu na to, czy jesteś w związku, czy nie. Bez względu na to, ile masz lat, czym zajmujesz się na co dzień… Życie jest bardzo nieprzewidywalne, a ta książka daje nadzieję, że zawsze można zacząć od nowa.


„Uczulona na wino” do nabycia na stronie wydawnictwa Czerwona Szpilka